o prawo pytań kilka….. odpowiada mec. Kamil Szymański

Co oznacza maksyma Dura lex sed lex?

W dosłownym tłumaczeniu na język polski oznacza „Twarde prawo, lecz prawo”. Ta rzymska sentencja jest bardzo znana. Jest uosobieniem poglądu, że norma prawna, choć okrutna, lecz także niesłuszna, niesprawiedliwa, krzywdząca i bezduszna jest jednak prawem i powinna być przestrzegana.

Czym jest teoria tzw, racjonalnego ustawodawcy?

Osoba, która sięga do ustawy może czytając ją przeżyć zaskoczenie. Może okazać się bowiem, że ustawa ta zawiera sprzeczności, albo też jej literalne odczytanie prowadzi do absurdu. By usprawiedliwiać błędy prawotwórcze, stworzono zatem prawniczą fikcję tzw. „Ustawodawcy Racjonalnego”.

Z tej konstrukcji interpretacyjnej wynika, bowiem, że nawet, jeśli przepis prawa już na pierwszy rzut oka jest przepisem nieracjonalnym, to skoro uchwalony przez prawodawcę racjonalnego, musi zawierać w sobie elementy racjonalne. Nawet zaślepiony Ustawodawca musiał przecież mieć jakieś racjonalne przesłanki by uchwalić takie, a nie inne prawo. Taka zasada pomaga usprawiedliwić wszystkie błędy, nieuctwo i niski poziom prawodawstwa. Bo czy można zakładać, że za daną ustawą głosowało kilkuset głupców?

Czy jeśli prawo jest złe to powinniśmy je szanować?

Wielu na pewno zadaje sobie to pytanie. Niektórzy godząc się z restrykcyjnymi sankcjami, które mogą ich spotkać za oportunizm, sprzeciwiają się złemu prawu stosując tak zwane obywatelskie nieposłuszeństwo. Wielu w historii swój sprzeciw wobec prawa przypłaciło życiem. Przecież prawa stanowione w systemach totalitarnych czy autorytarnych były tak niegodziwe, że ich przestrzeganie naruszało wiele norm moralnych i fundamentalnych praw człowieka. Prawa należy przestrzegać, ale trzeba o nim dyskutować. Gdy prawo staje się niegodziwe trzeba je zmieniać.

Co stanowi, że większość musi stosować się do złych czasem pomysłów mniejszości ujętych w ramy bałwochwalczo i czołobitnie sankcjonowanych ustaw?

Sprawia to aparat państwowy. Nie chcielibyśmy, aby był to zbiór znudzonych biurokratów, bezmyślnie realizujących program zaklęty w paragrafach, ale zdarza się że tak jest. Ten aparat państwowy staje się maszyną bezduszną, chwytającą za gardło każdego oportunistę, który podniesie głowę. Niestety w systemach totalitarnych ta machina działa jak buldożer, niszcząc i miażdżąc przeciwników systemu i jedynie słusznego prawa. Ucina ręce podniesione na władzę.

Czy w demokracji powstaje najlepsze prawo?

Z prawa jak i z wyroku sądowego nigdy nie będą zadowoleni wszyscy. Konkretne prawo w demokracji powinno być wyrazem jakiegoś zdrowego kompromisu. W demokracji, gdzie większość sterowana przez wybraną zgodnie z jej regułami garstkę synów narodu pod szyldem „społeczeństwa obywatelskiego” jest w pewnym sensie ciemiężycielem mniejszości. Również w demokracji aparat państwowy jako machina może działać na kształt walca. Będzie rozpłaszczać niesfornych obywateli, którzy nie dają się łatwo zaszeregować w szufladkach społeczeństwa odpowiadającego wizji większości parlamentarnej. Również w demokracji zdarza się, że aparat sprawiedliwości stojący na straży przestrzegania prawa lub aparat wykonawczy stosujący prawo nie zawsze odpowiednio przygotowany a czasem chromy i skorumpowany wyczynia z prawem przeróżne, zadziwiające sztuczki. A cierpią obywatele.