Alimenty tak, ale nie na diamenty

Alimenty tak, ale nie na diamenty

Od dłuższego czasu w mediach słychać głosy piętnujące alimenciarzy. Zwłaszcza w tym roku, było o tym głośno. Burza rozgorzała zwłaszcza po nagłośnieniu sytuacji jednego ze znanych opozycyjnych polityków, a także  w związku z wytoczeniem wojny przez resort sprawiedliwości tzw. alimenciarzom. Alimenciarze to w potocznym rozumieniu dłużnicy alimentacyjni, najczęściej ojcowie, którzy nie płacą alimentów. Tego określenia używa się także wobec osób skazanych za przestępstwo nie alimentacji. W tym roku ustawodawca przyjął projekt ustawy nowelizującej kodeks karny i zaostrzył kary dla sprawców niealimentacji. Główna zmiana polegała na zobiektyzowaniu przesłanek ustawowych niealimentacji poprzez usunięcie znamienia „uporczywości”, a w to miejsce wprowadzeniu okresu 3 miesięcy – jako miernika czasu, po upływie, którego osoba uchylająca się od płacenia alimentów staje się sprawcą czynu karalnego.

Generalnie obecnie niepłacenie przez 3 miesiące całości rat alimentacyjnych lub powstanie sytuacji, gdy zaległość przekroczy 3 miesiące skutkować może odpowiedzialnością karną. Oczywiście dłużnik alimentacyjny nadal musi się „uchylać” od alimentów, co nie jest równoznaczne z samym niepłaceniem. Uchylać się to zazwyczaj znaczy, że dłużnik alimentacyjny, mając obiektywne możliwości ku temu, nie wykonuje nałożonego nań obowiązku.

Trzeba przyznać, że owszem wielu zobowiązanych wykorzystywało sytuację i lawirowało płacąc jakieś śmieszne sumy, pracują na czarno albo w ogóle nie płacąc. Jednak nie można wszystkich wrzucać do wspólnego worka. Przecież od sytuacji, gdy przy wysokich alimentach dłużnik może wpaść szybko w spiralę długów nie jest trudno. Utrata pracy? Choroba? To są życiowe sytuacje. Nie ma pracy przez pół roku lub choruje. W tym czasie dostaje śmiesznie niski zasiłek dla bezrobotnego lub zasiłek chorobowy – też niższy niż pensja. Alimenty jednak co miesiąc płacić musi. Jak nie ma oszczędności to szybko może okazać się, że jest na minusie…. A argument o możliwości wystąpienia o obniżenie alimentów? Realia są takie że będzie ciężko.

Trzeba również, a może przede wszystkim zwrócić uwagę na drugą stronę medalu alimentacji. Alimenty to nie tylko patologia niealimentacji, ale również patologia nazwijmy to „nadalimentacji”. Otóż w wielu wypadkach dochodzi do mniejszych lub większych nadużyć ze strony przedstawicielek ustawowych dzieci, które w ramach alimentów na dzieci oczekują sowitej górki. No bo jak inaczej traktować sytuację, gdy chce się otrzymywać na dziecko dużo, dużo więcej niż wynoszą jego faktyczne, uzasadnione koszty utrzymania. Oczywiście wszystko zależy od okoliczności danego przypadku. Wysokość alimentów zależy bowiem od potrzeb uprawnionego oraz możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Inaczej będą traktowane dzieci przeciętnego Kowalskiego a inaczej dzieci milionera, czy celebryty. Trzeba też zauważać i piętnować tą drugą stronę medalu. Nic nie jest bowiem tylko białe albo tylko czarne. Nie jest tak, że wszyscy alimenciarze to źli chłopcy, którzy oszukują swoje dzieci, jak również nie jest prawdziwe twierdzenie, że wszystkie mamy uczciwie wywalczyły alimenty, że otrzymują, co miesiąc taką kwotę alimentów, która zaspokaja wyłącznie potrzeby tychże dzieci…….

System sprzyja też patologii. Czemu by mama nie miała żądać horrendalnej kwoty alimentów od byłego męża czy partnera? Czemu by nie? Postępowanie o alimenty nie kosztuje takiej mamy nic. Tak nic. Jeżeli osoba uprawniona dochodzi alimentów przed sądem nie płaci opłat sądowych, bo jest od nich z mocy prawa zwolniona. Mało tego jeżeli nawet przegra sprawę przed sądem, to nie musi płacić drugiej stronie wysokich kosztów zastępstwa sądowego, które są ograniczone do kwoty 120 zł. A zatem czemu nie pozwać tatusia o 10.000 zł alimentów miesięcznie?

Zachęcona taką sytuacją, przedstawicielka ustawowa sumuje sztucznie koszty utrzymania dziecięcia mocno je zaokrąglając. Przy tym do spisu kosztów podawane są bardzo wymyślne wydatki na dziecię. Drogie zajęcia dodatkowe, wyszukane języki, wyjazdy zagraniczne. Luksusowe ubranka, zabawki itp. No choćby dla przykładu: profesjonalny manicure dla 4 latki!

Są niestety takie sytuacje, że zasądzane są wygórowane, niezasadnie wysokie alimenty. Niektórzy ojcowie machają na to ręką, poddają się. Do póki mają pieniądze jakoś sobie radzą, co jednak gdy powinie się noga? Dopiero wtedy myślą sobie – nie trzeba było się zgadzać na tak wysokie alimenty. Trzeba było walczyć, wnieść odpowiedź na pozew. Skorzystać z pomocy fachowca. Wtedy może być jednak za późno.